|
1 października 2007
ZJEDNOCZMY SIĘ I
WSPÓLNIE POWALCZMY O DOBRO POLSKI !
Wyborco! Jeżeli
masz już serdecznie dość tego, co od lat dzieje się w
Polsce, jeżeli nie chcesz, aby twoje życie dalej
stało na głowie, to weź sprawy w swoje ręce i
postaw ten kraj z powrotem z głowy na nogi.
Uzdrowienie sytuacji w Polsce będzie możliwe dopiero
wówczas, gdy usuniemy w cień kliki
„przeterminowanych polityków”, którzy grzeją swoje
tyłki w ławach parlamentarnych i rządowych już od
kilkunastu lat. Polityków, którym na niczym innym
tak nie zależy, jak na własnych przywilejach i
publicznej kasie, którą obficie wypychają swoje
kieszenie. Polacy! Odwagi! Przewietrzmy polski
parlament z zasiedziałych i „zapleśniałych”
weteranów i ulokujmy w nim nowe twarze, a wraz z
nimi nowe spojrzenie na nasze polskie problemy oraz
nowe sposoby ich rozwiązywania. Archaiczne
lokomotywy z czołowych miejsc na listach wyborczych
nic już w Polsce nie zmienią! Bo i po co? Przecież
im od dawna jest dobrze. Dlatego zamiast na
„zardzewiałe lokomotywy”, postawmy na świeżość i na
chęć do twórczej i rzetelnej pracy. Ta świeżość to
kandydaci z dalszych miejsc list wyborczych,
zepchnięci tam przez kliki rutyniarzy i wyjadaczy.
Demokracja, system przywrócony w Polsce 18 lat temu,
daje nam możliwość zmiany władz, gdy te nie potrafią
sprostać naszym wymaganiom. Skorzystajmy z tego
przywileju i masowo zagłosujmy za zmianami, bo tylko
wtedy damy szansę sobie i swoim dzieciom. Damy
szansę Polsce!
Zjednoczmy się
w akcji przeciwko zasiedziałym, gadatliwym i nic nie
robiącym politykom. Utwórzmy wspólny front w sprawie
historycznego głosowania odświeżającego polską
politykę! Postawmy nasze sprawy z głowy na nogi!
Rozpropagujmy wielką akcję!
Chcesz normalności w tym kraju, to
głosuj na karcie odwróconej do góry nogami!
INSTRUKCJA
JAK GŁOSOWAĆ:
1. Pobierz karty
do głosowania i udaj się za parawan.
2. Wybierz kartę
ugrupowania, na które chcesz zagłosować.
3. Odwróć kartę
do góry nogami. (
rys 1 i 2.
poniżej )
4. Głosuj na
kandydatów z górnej części listy. (
rys 2. poniżej
)
5. Wrzuć karty do
urny wyborczej.

rys. 1
rys. 2
Jeżeli
tak właśnie zagłosujesz to odczujesz satysfakcję, że
spełniłeś swój obywatelski obowiązek –
zagłosowałeś za normalnością w Polsce !
● [01.10.2007]
[nad. anonimowy] ...
dobre :D na pewno tak
zagłosuję.
● [02.10.2007]
[Lajkonik] ...
Niezły pomysł. Ja go łyknąłem i będę do niego
przekonywał moich znajomych.
● [02.10.2007]
[poznaniok] ...
Nie wiem czy to coś pomoże ale zaryzykuję i tak
nie mam nic do stracenia.
● [03.10.2007]
[nad. anonimowy] ...
Przecież to i tak nic nie da dopóki glosuje się
na listę a nie na konkretnego polityka! I tak
wejdą Ci z pierwszych miejsc. : (
● [03.10.2007]
[Jan Antoni Kłys] ...
Witaj Wojtku i Wszyscy Czytający.
Cały problem polega na tym, że powinny być
wybory jednomandatowe, czyli możliwość
wskazywania na człowieka, a nie na partię.
Jest taki kierunek badań socjologicznych, a
ściślej z zakresu antropologii kulturowej, który
nazywa się "strukturalistyka". Najprościej
chodzi o to, że elementy jakiejś struktury nie
są tożsame z całą strukturą. Czyli - przechodząc
do polityki - dobrzy kandydaci na posłów nie są
jednoznacznym odbiciem charakteru jakiejś
partii.
Gdybyśmy mogli wybierać ludzi, a nie partie (tak
jest teraz, ludzie to dodatek) - byłoby znacznie
prościej podejmować decyzje.
Weźmy np. nasz region. Jest wiele sensownych
postaci poupychanych w różnych partiach,
względem których przymiotnik "sensowny" nie
zawsze jest adekwatny. W PiS sensownym
człowiekiem jest np. znany (o innych, bo nie
znam - nie umiem się wypowiedzieć) nam wszystkim
Lech Bartnik, a (przynajmniej dla mnie)
jednoznacznie pozytywnym - Longin Komołowski; w
LPR - Rafał Wiechecki - człowiek, który sporo i
autentycznie dla nas zrobił; w PSL - Andrzej
Durka (ostatnie miejsce na liście); w PO... - no
tu jest problem; w LID - sensowny Grześ
Napieralski i równie sensowny Bartek Arłukowicz;
zapewne i w innych partiach też da się zacne
postaci znaleźć.
Niestety, wybierając ludzi - wybiera się i ich
partyjne zaplecze, które nie wszystkim i
niekoniecznie musi się podobać (raz jeszcze
strukturalizm). Stąd rozterki i dylematy, jakie
tylko częściowo rozwiązuje proponowana przez
Ciebie metoda.
Nie krytykuje podejścia i samego pomysłu, ale
sądzę - pewnie się zgodzisz - że zamiast
odwracania kartek do góry nogami prościej byłoby
pomyśleć o co mnie, jako wyborcy, w owych
wyborach chodzi? Sądzę, że o kształt Polski na
lata jeszcze nam dane do przeżycia (to jest
właściwe sformułowanie).
Daje je Wielki Gazda, Który na koniec wymaga
osobistego rozliczenia. Zatem - konkluzja
końcowa - myślmy o ostatecznym "Sprawozdaniu".
Bardzo skrótowo pisane, ale nie wątpię, że mnie
zrozumiesz. Podobnie, jak Czytelnicy.
Jan Antoni
(Kłys, jakby ktoś jeszcze nie wiedział)
Od admina:
Witam
Janku w moim skromnym oknie interkomunikacyjnym.
W zupełności się z Tobą zgadzam co do okręgów
jednomandatowych. Doskonale rozumiem też przekaz
zawarty w konkluzji. Człowiek jako jednostka,
rozpoznawalna w otoczeniu i łatwa w weryfikacji
a nie partia jako zbiór bliżej nierozpoznanych
jednostek tworzących iluzoryczną całość. Wybory
polegające właśnie na wyborze osoby są właściwą
istotą systemu demokratycznego. Demokracja -
czyli władza ludzi, nie partii. Niestety,
doskonale zorganizowane grupy pseudopolityków,
którzy mocno zapuścili swoje korzenie w
rozmaitych instytucjach władzy, raz zdobytych
przyczółków tak łatwo nie oddadzą i raczej nie
zaakceptują zmiany ordynacji wyborczej. W
związku z tym, na dziś najlepszym wyjściem z tej
patowej sytuacji byłaby pokoleniowa wymiana
zawartości tych zbiorów, zwanych partiami
politycznymi. Wydaje mi się, że najłatwiej
byłoby osiągnąć ten cel przy pomocy powszechnej
akcji głosowania na kartach odwróconych do góry
nogami. Przy czym muszę zastrzec tu, że
głosowanie na jednostkę (czyli na konkretną
osobę) wcale nie gwarantuje nam skutecznego i
sprawnego rządzenia. Dowodzi tego
niekoniecznie sprawny system władzy sprawowanej
przez burmistrzów pochodzących przecież z wyboru
bezpośredniego. Według mnie w Polsce
przynajmniej przez jedną kadencję władzę
sprawować powinni ludzie, którzy właściwie
pojmują zależność, że dobro państwa jako całości
jest wytworem rąk jednostek składających się na
to państwo. Ten kto nie szanuje tych jednostek i
nie buduje państwa na fundamencie ich
niezależności, tak naprawdę sprawuje władzę
bardziej dla własnych przywilejów i własnych
korzyści niż dla dobra ogółu. Niestety, w tym
kraju zjawisko sprawowania rządów na rzecz dobra
jednostek występuje w skali mikroskopijnej. To
smutne, zwłaszcza, że Police też tym nie
grzeszą. Mój pomysł na sposób głosowania wynika
z głębokich przemyśleń i racjonalnych wniosków a
zapoznałem z nim już ponad 4700 osób w Polsce i
na tym nie koniec. Jaki odniesie skutek tego nie
wiem, ale zareagowały na niego tak znane
osobistości w kraju jak np. Prezydent Wałęsa,
Senator Płażyński itd., od których otrzymałem
e-maile z zaproszeniem do dalszej dyskusji.
Pozdrawiam Wojtek Dudek
● [06.10.2007]
[politolog] ...
Ktoś tu jest niedoinformowany, mandaty uzyskują
kandydaci z największą ilością zdobytych głosów
na danej liście. Można dostać mandat będąc np.
na 20 miejscu pod warunkiem, że uzyska się wynik
jest lepszy od osoby, która jest np. na miejscu
2 czy 4. Bywa tak, że przypadają dwa mandaty na
listę i otrzymują je osoby będące na miejscu 1 i
np. 8. Mandaty przypadają tym, którzy uzyskali
najwięcej głosów, nie są przydzielane ze względu
na numer jaki zajmuje kandydat na liście.
Od admina:
Szanowny politologu! Jak na politologa przystało
objaśniasz tylko część procedury rozdziału
mandatów w systemie proporcjonalnym i na dodatek
bezpodstawnie posądzasz innych o
niedoinformowanie. Zapewniam Cię, że ja i pan
Jan doskonale jesteśmy zorientowani w tym, na
czym polegają wybory proporcjonalne i czym
różnią się od wyborów z zastosowaniem okręgów
jednomandatowych. Do pełnej informacji w Twoich
wyjaśnieniach zabrakło jedynie tego, że w
wyborach proporcjonalnych kandydat z 15
pozycji jakiejś listy mając 3 tys. głosów może
uzyskać mandat podczas gdy kandydat z innej
listy z 1 miejsca mając 5 tys. głosów może go
nie uzyskać. To właśnie stanowi istotną różnicę
od systemu okręgów jednomandatowych, w których
mandat uzyskuje jedynie ten, kto uzyska
najwięcej głosów. Jest też jeszcze jedna ale za
to niezwykle istotna różnica. W systemie wyborów
proporcjonalnych kandydat startujący
indywidualnie (niezależny) może otrzymać w danym
okręgu największą liczbę głosów (np. 30 tys.) a
mimo to posłem nie zostanie, bo nie przekroczy
5% progu, podczas gdy jego rywal z listy
partyjnej może zostać posłem (teoretycznie)
nawet z jednym głosem. To, co Ty opisałeś jest
jedynie procedurą przypisania uzyskanych
mandatów do osób z listy partyjnej. Pozdrawiam.
● [07.10.2007]
[M. B] ...
Ja też, Pnie Janie Pana skróty zrozumiałem.
Analizując listy wyborcze do sejmu partii
politycznych, podobnie jak Pan nie zagłębiając
się w żadne strukturalistki doszedłem do
wniosku, że Powiat Policki dla regionu
Szczecińskiego był i jest politycznym
zaściankiem.
Dlaczego tak się dzieje można by dyskutować
bardzo długo. Skrótowo wydaje mi się, że za
politykę biorą się ludzie mierni, ludzie dla
których bogactwo = mądrość = fundamentalizm i
zwykli nieudacznicy, którym w życiu nie
wychodzi. Nie mam na myśli Wielkiego Gazdy (ja
dałbym mu tytuł jedynie Wielkiego Bacy), który o
dziwo nie wiadomo dlaczego w ostatniej chwili
się wycofał , a miałby chyba największe szanse
od czasów reprezentować nas w sejmie. Jeżeli mam
być szczery, to muszę Panu przypomnieć że często
w niedalekiej przeszłości Pan te nasze ofermy
polityczne wspierał.
Pozdrawiam Pana oraz wszystkich czytających ze
względu na Wielkiego Bacę.
● [08.10.2007]
[Jan Antoni Kłys] ...
Szanowny Panie M.B.
Jest jakiś feler w konstrukcji niniejszej
witryny, bo piszę po raz trzeci i za każdym
razem - kiedy próbuję odpowiedzieć ze strony - w
jakimś momencie moje pisanie znika. Dlaczego -
nie wiem. Więc wpadłem na sposób, aby
korespondencję przekazać i piszę najpierw w
notatniku. Dygresja czysto techniczna, choć może
nie pozbawiona znaczenia.
Teraz ad rem. Szczerze mówiąc miłoby mi było
rozmawiać z konkretną osoba, a nie z inicjałami.
Forum Wojtka jest takie, że w przeciwieństwie do
Wirtualnych Polic nie skłania do skrywania się
za pseudonimami, a ponadto można zawsze a vista
napisać komentarz, czego na Wirtualnych nie daje
się zrobić. Bo trzeba się zalogować, być pod
kontrolą admina, mieć jakiś nick z awatarem, a
to są zbyteczne byty komplikujące myślenie.
Odnosząc się do Pana uwag - sądzę, że chyba się
nie rozumiemy. Mówiąc (pisząc) "Wielki Gazda"
(może być Wielki Baca, czemu nie?) myślałem o
Panu Bogu, a Jego nie widzę w Parlamencie, co
zdaje się Pan sugerować. Zatem wyjściowe
nieporozumienie.
Druga sprawa to jakieś nieudane postaci
mniemanie przeze mnie popierane w
parlamentarnych wyborach. Popierałem, popieram i
byłbym popierał tylko jedną osobę - chodzi o
Jacka Piechotę, mojego Przyjaciela. Niestety
odszedł z polityki, zniechęcony jej kształtem i
szkoda, że go nie ma.
W wyborach samorządowych poparłem pana Diakuna i
też się z tej decyzji nie wycofuję. Nadal Go
wspieram i popieram. Jeśli to o nim Pan myślał
mówiąc o "Wielkim Bacy" (to jakby wynika z
kontekstu) - rozmawiałem na ten temat
bezpośrednio i kilkakrotnie, ciesząc się
zaufaniem Rozmówcy oraz zgodnością poglądów, że
nie po to startuje się w wyborach samorządowych,
aby potem - gdy przyjdzie sposobność - swoich
wyborców zawieść. Dlatego od dawna wiedziałem,
że burmistrz W. Diakun na kandydowanie się nie
zgodzi, tylko nie miałem powodu, by tę
świadomość upowszechniać.
Nie sądzę, by Pan uważał, że pan Jacek Piechota
lub pan burmistrz Diakun to są "nasze ofermy",
zatem pozwolę sobie powiedzieć, że nie rozumiem
uwagi. Wszyscy inni, goszczący na łamach,
korzystali z praw każdego do płatnej reklamy, o
nikim nie można powiedzieć, że był popierany
przez redakcję "Magazynu Polickiego". Dlatego -
powtarzam - zarzutu nie rozumiem i byłbym
wdzięczny za doprecyzowanie.
W poprzednim, zasadniczym tekście, będącym formą
rozmowy z Wojciechem Dudkiem, właścicielem i
adminem tej strony - wymieniłem kilka postaci,
które uważam za godne spojrzenia. Z różnych
ugrupowań. Nie znalazłem jedynie jednoznacznej
(dla mnie) kandydatury PO, a to z tego powodu,
że ludzie owej partii (znów wg mnie) najbardziej
wartościowi piastują obecnie wysokie stanowiska
samorządowe. I nie zamierzają ich dyskredytować
poprzez start w wyborach. Jeśli Pan będzie
łaskaw cokolwiek uściślić (a już grzecznością
byłoby ujawnienie personaliów) - chętnie
odpowiem, wyjaśniając rzeczy pozornie
niezrozumiałe.
Pozdrawiam i składam wyrazy uszanowania - Jan
Antoni Kłys
Od admina:
Janku!
Twoją uwagę odnośnie ewentualnego błędu w
konstrukcji strony sprawdziłem i nie
stwierdziłem takowego. Wykonałem też test z
trzech innych komputerów, z których bez
przeszkód przesłałem Twój tekst wpisany w okno
ręcznie i powiększony jeszcze o obszerny mój
przypis. Mankament, o którym piszesz , może
zatem wynikać z ustawień Twojego komputera, lub
powodowany jest przez Twój komputer. Musisz to
sprawdzić. Pozdrawiam Wojtek Dudek.
● [11.10.2007]
[nad. anonimowy] ...
Nie do końca zgadzam się z opinią pana MB, która
dotyczy zaścianków politycznych, czy wywodami
pana redaktora (obecnie kustosza, czy
konserwatora zabytków naszych- poniemieckich w
Policach). Bo jest taka partia w Policach, która
zawsze wysoko na swoich listach wyborczych
wystawia ludzi z Polic. Przypomnę obu panom, że
obecnie na liście wyborczej do sejmu na szóstym
miejscu z ogromnymi szansami zostania posłem
jest Pan Drzazga.
● [12.10.2007]
[Gosia] ...
Idąc dziś przez targowisko zauważyłam, że
niektórzy kupcy robią reklame wyborczą Drzazdze.
Pytanie do pana Wojtka: czy to oznacza, że PO
nie chce wam pomóc i liczycie na zwycięstwo PiS
a tym samym na pomoc Drzazgi w zainteresowaniu
CBA lub Ziobry tymi nieszczęsnymi nakładami i
Diakunem?
Od admina:
Droga Gosiu! PO, aby przekabacić wyborców,
umieściła naszą sprawę nawet w swoim programie
wyborczym. Niestety, policka PO nigdy nie
kwapiła się do tego i nadal nie kwapi, aby
obietnice wyborcze tudzież zapisy programowe
zrealizować. Dzieje się tak, ponieważ Platformę
policką tworzą dziś ludzie, których dobro innych
mniej interesuje niż zabieganie o kariery
osobiste. Sprawa ponownie wywoła wśród nich
zainteresowanie najprawdopodobniej dopiero w
roku wyborczym, czyli za 3 lata. Co zaś dotyczy
wsparcia kampanijnego, jakiego niektórzy z nas
udzielają panu Kazimierzowi Drzazdze, to
odpowiadam: pan Drzazga jako jedyny kandydat na
posła miał odwagę przyjść do nas osobiście i
porozmawiać, również o naszym problemie. Czy
zobowiązał się do udzielenia nam pomocy? -
myślę, że jak zostanie posłem to na pewno
skorzystamy z jego możliwości. Co zaś tyczy
samej sprawy tych nakładów to powiem tylko tyle,
że my sprawy nie zaniechaliśmy. Zabiegamy już od
dłuższego czasu o rozmowy z władzami Polic lecz
jak do tej pory z mizernym skutkiem. Osobiście
już kilkakrotnie zabiegałem o spotkanie nawet u
samego burmistrza Diakuna. Niestety, do dnia
dzisiejszego jeszcze się nie zdecydował.
Równolegle do naszych starań wewnątrz gminy,
docieramy również do innych znanych osobistości
polskiej sceny politycznej i staramy się
zainteresować ich naszym problemem. Pozdrawiam
Wojtek Dudek.
● [12.10.2007]
[Jan Antoni Kłys] ...
Jak się już rozpisaliśmy to piszmy. Wg mojej
oceny i rozpoznania pan Drzazga z wielu powodów
będzie mieć wynik gorszy niż w ostatnich
wyborach. Pożyjemy - zobaczymy.
Ukłony i pozdrowienia
Jan Antoni Kłys
PS Co jakiś czas słyszę jakby odcień przekąsu w
sformułowaniu na temat "poniemieckich Polic".
Ba, w Jasienicy nawet określają mnie
"rewizjonistą" (szkoła wiecznie żywego - w
Jasienicy oczywiście - Władysława Gomułki).
Proszę uwierzyć, na razie na słowo - naprawdę
nas, Polaków, tu nigdy nie było. To były ziemie
obcych, a czasem nam, Polakom (Polanom) wrogich
słowiańskich (fakt) plemion, którzy poddali się
dobrowolnie germanizacji w wyniku kontaktu z
wyższą od ich własnej kulturą. A już szczególnie
z racji przyjęcia chrześcijaństwa z rąk św.
Ottona z Bambergu. Ówczesne chrześcijaństwo
niosło nową wiarę i nową cywilizację. Nic
dziwnego, że prawowici właściciele tej ziemi ją
z ochotą przyjęli. My, potomkowie Polan,
miewaliśmy tu interesy, ale o prawach mówić
niepodobna. Uzyskaliśmy je dopiero w wyniku II
wojny światowej. Co więcej - nie za darmo, ale z
racji ofiary krwi złożonej przy Wale Pomorskim
lub w nadodrzańskich Siekierkach. Mamy prawo
nazywać poniemieckie Police Policami naszymi,
ale nie z racji ich "odzyskania", lecz
uprawnionego "pozyskania". i o tym trzeba mówić.
Więcej na łamach "Magazynu".
● [12.10.2007]
[Justyna] ...
a ja tak z innej beczki, nagroda została
odebrana przez zwycięzcę konkursu?
Od admina:
Droga
Justyno! Nagrodę osobiście odebrał Pan Cyryl
Dembiński w dniu 3 października w godzinach
przedpołudniowych. Pozdrawiam i zapraszam do
wzięcia udziału w następnym konkursie. Wojtek
Dudek
|