|
22 lipca 2007
Drążenie kieszeni podatnika.
Jeżeli
ktoś z Państwa myślał, że rozległe inwestycje gminne
skończyły się wraz z przecięciem wstęgi podczas
ceremonii oddawania ich do użytku, to był w wielkim
błędzie. Prawdziwym finałem tego inwestycyjnego boomu
z lat ubiegłych staną się teraz posunięcia
prowadzące do odzyskania środków finansowych, które one pochłonęły
i nadal będą pochłaniać.
Pochłonęły z racji ich rzeczywistej kosztowności, a
także z racji błędów popełnionych w
treści umów zawieranych z wykonawcami i błędów w
realizacji inwestycji. Przykładem
takiej inwestycji
jest "wielka inwestycja trzebieska". W jej przypadku błędy
w umowie
spowodowały w tegorocznym budżecie nieprzewidziany wzrost
kosztów o cały 1 mln zł. To właśnie z
tego powodu w nieplanowanym wcześniej terminie 12
lipca br. zebrała się Rada Miejska, aby w
trybie pilnym znaleźć pieniądze potrzebne do
pokrycia tych zobowiązań. Warto tu dodać, że nie
jest to pierwszy i nie ostatni problem brakujących
finansów. Już na czerwcowej sesji Rady Miejskiej
uchwalono zaciągnięcie kredytu w wysokości 1,2 mln
zł z przeznaczeniem na pokrycie rosnącego deficytu
budżetowego, a mamy dopiero półmetek roku. Co
jeszcze zdarzy się do końca roku budżetowego, trudno
przewidzieć, a budżet już teraz mocno trzeszczy w
szwach.
Ubiegłoroczne wybory samorządowe także wymagały
spektakularnych osiągnięć, których głównym zadaniem
było skuteczne promowanie dotychczasowych
rządzących. Nic bardziej temu służyć nie mogło jak
wyszukane inwestycje. Pieniądze były, to i inwestycje
ruszyły z wielkim rozmachem niczym w Berlinie po
upadku muru. Niestety, w odróżnieniu od Berlina u nas
galopowały jedynie inwestycje komunalne obciążające
budżet zarówno ich wykonawstwem, jak i późniejszą
eksploatacją. Nie podążały za nimi inwestycje
gospodarcze generujące zazwyczaj wzrost przychodów
do budżetu. Skutki takiej polityki były bardzo łatwe
do przewidzenia. Nadszedł czas, że gminie zaczyna
brakować pieniążków. Niedobory finansowe rodzą jak
zwykle konieczność intensywnego poszukiwania
sposobów na ich załatanie. Tradycyjnie
najprostszym pomysłem władz na uzupełnienie braków jest
jak zwykle sięganie do kieszeni podatnika. W
gminie Police ten mechanizm został właśnie
uruchomiony. W pierwszej kolejności dotknie tych
mieszkańców, którzy dzierżawią wieczyście
nieruchomości gruntowe. Wielu z nich już otrzymało
bądź otrzyma w najbliższym czasie urzędową
propozycję od burmistrza. Jest nie do odrzucenia, a jej sedno to
ok. 150-procentowy wzrost opłaty
dzierżawnej począwszy od 1 stycznia 2008 roku.
Dlaczego aż 150 %, to chyba nietrudno odgadnąć. I tak oto łatwowierność
wyborców zaczyna obracać się przeciwko nim samym. Zastanawia
mnie jednak fakt, dlaczego ta podwyżka nie znalazła się w
kalejdoskopie wyborczych obietnic programowych
czołowych sił współrządzących obecnie naszą gminą.
Wzrost
podatków i opłat lokalnych to nie jedyny pomysł współrządzących obecnie gminą (PO i
Gryf) na zwiększenie wpływów do budżetu.
Przygotowywane są także inne przedsięwzięcia, które równie
negatywnie wpłyną na zasobność kieszeni wielu
rodzimych podatników. Planowana jest między innymi sprzedaż
intratnych gruntów obcym korporacjom pod
zabudowę dyskontami wielkopowierzchniowymi i to w
samym centrum Polic. Tym samym potwierdza się
reguła, że władze są skłonne bardziej sprzyjać
obcemu kapitałowi niż rodzimym przedsiębiorcom. W najbliższym czasie napiszemy
o tych sprawach nieco szerzej.
DudWoj
● [20.08.2007]
[Jan] ...
To prawda. Też to
słyszałem, że jakiś Niemiec ma budować centrum
handlowe na placu obok CHU Kinga. Wykosi
wszystkich drobnych sklepikarzy w okolicy.
● [29.08.2007]
[nad. anonimowy] ...
Szkoda, że wprowadza Pan w błąd swoich
czytelników nt. tak niesamowicie złej kondycji
finansowej Gminy. Polecam śledzenie Biuletynu
Informacji Publicznej na stronie www.police.pl
począwszy od uchwały budżetowej na 2007 r. Może
wówczas w Pańskich artykułach pojawi się zwykła
rzetelność?
odp. admin.:
-
myślę, że zostałem przez czytelnika/czkę źle
odczytany. Ja piszę właśnie o złym
wykorzystywaniu tej dobrej kondycji finansowej
jaką gmina do tej pory się cieszyła. Zwracam
również uwagę na to, że wykorzystywanie tej
dobrej kondycji jedynie do realizowania
inwestycji tylko konsumpcyjnych, niesie za sobą
zagrożenie dla dotychczasowej płynności
finansowej naszej gminy. Wskazuję również na
zagrożenia jakie się za tym kryją, a które
właśnie w tym roku budżetowym coraz bardziej
dają się zauważyć. Rok budżetowy 2007 jeszcze
się nie skończył a prognozy budżetowe już
ulegają częstym zmianom na niekorzyść obywateli.
Czytając BIP można się z niego dowiedzieć
jedynie tego co chcą nam przekazać władze
gminne. Władze mogą zawsze ogłosić sukces i
zamknąć bilans roczny zerowym saldem bądź
niewielkim deficytem ale nie opiszą tego jakim
kosztem tego dokonali. Słowem, to co jest
oficjalnie przez władze ogłaszane sukcesem
(m.in. w BIP-ie), dla obywateli może być gorzką
porażką. Punkt widzenia zależy od punktu
siedzenia podobnie jak to, że złe gospodarowanie
finansami pogarsza poziom życia obywateli
natomiast w żaden sposób nie wpływa na
pogorszenie poziomu życia decydentów. A w tym
roku już kilka milionów złotych zostało zdjętych
z zadań przewidzianych na ten rok, aby pokryć
nimi zaniedbania z lat poprzednich. Jak myślisz
czy władze przyznają się do popełnionych błędów
w BIP-ie bo ja uważam, że nie. Ja śledzę BIP ale
śledzę również to co dzieje się na sesjach,
gdzie dokonują się faktyczne rozstrzygnięcia z
zakresu finansów i nie tylko. Pozdrawiam.
|