(...) Porządek zatem społeczny i jego rozwój winien być nastawiony nieustannie na dobro osób, ponieważ od ich porządku winien być uzależniony porządek rzeczy, a nie na odwrót. (...) Jan Paweł II

 

 

mapa strony

   strona główna

   napisz do nas

   archiwum

   poznaj zasady

   katalog firm

   ogłoszenia

   gmina info

   powiat info

 

publikacje

03 maja 2007

Satyryczne karaoke Stanisława Rapiora.

3 maja 2007 roku w czasie najdłuższego weekendu Europy w Klubie Nauczyciela policki poeta Stanisław Rapior zorganizował "Karaoke dla życzliwych". Chciał w ten sposób podziękować ludziom, którzy mu w życiu pomogli. W czasie występu zaśpiewał m.in. ponad dwadzieścia piosenek różnych wykonawców, a zaprezentował także relację z Mistrzostw Europy, które dopiero się odbędą.
Kto wie, może ten okaże się proroczy? Warto go przeczytać. Za zgodą Autora publikujemy tekst w całości.

RELACJA Z EURO – 2012

 Halo, halo! Witam Państwa na finałowym meczu piłkarskim Euro – 2012 pomiędzy Polską a Ukrainą.

Rewelacja, rewelacja. Polacy grają wybornie, rzekłbym, jak po „Wybornej”. Obecnie stan meczu 2 do 0 dla naszego zespołu. Czyżby pierwszy historyczny sukces Polaków?

Wszyscy z uznaniem wypowiadają się o organizacji Mis-trzostw. Nic dziwnego. Premier Rzeczypospolitej Lepper, nie wy-budował co prawda trzech milionów mieszkań, ale mamy za to trzy miliony miejsc na stadionach.

  Jaka szkoda, że były premier i prezydent tego nie doczekali. Są w misji specjalnej na Księżycu, poszukują tam tajnych współpra-cowników, bo u nas już nikt z nimi współpracować nie chce, ale póki Księżyc jest na swoim miejscu, nic nas to nie obchodzi…

Wspaniale prezentują się zawodnicy w jednakowych mun-durkach. To rezultat pomysłu największego fetyszysty Rzeczypo-spolitej, czołowego edukatora. On też zadbał o zero tolerancji na stadionach i – trzeba przyznać – skutecznie. Czarni boją się wychodzić na murawę.

Każdy mecz rozpoczyna się i kończy zbiorową modlitwą, a pilnują tego czujne oczy kamer i zorganizowane grupy młodzieży wszechpolskiej. Pod stadionami nie ma żadnego chuligaństwa, to zasługa Zmotoryzowanych Oddziałów Moherowych Beretów – In-kwizycja, zwanych potocznie „ZOMBI”. Wystarczy pół litra świę-conej wody oraz krucyfiks i nieposłuszni kibice są sprawnie zaga-niani do pobliskich kościołów, pobudowanych zresztą za unijne pieniądze równolegle ze stadionami. Każdemu zawodnikowi minister likwidator Wojskowych Służb Inwigilacyjnych, natychmiast przypisał tajny pseudonim.

No, ale dość tych opowieści na marginesie, przecież trwa mecz. Nadal stan 2 do 0. Właśnie Smolarek sfaulował Anatolija Tymoszczuka i… zakotłowało się.

Oj, Jezierskij gryzie Smolarka, ale ten puścił bąka. Bąk sprytnie przejął piłkę i strzelił, a jednak bramkarz ukraiński Szołkowskij jakimś cudem się znalazł… Co to się dzieje, nasi zawodnicy nacie-rają na szeregi ukraińskie z pieśnią na ustach „Marsz, marsz Polonia, nasz dzielny narodzie…”, publika szaleje, a u ramion na-szym chłopcom wyrastają husarskie skrzydła. Na to zawodnicy przeciwnika usiłują śpiewać „Dumkę na dwa serca”, ale gdzie im tam do naszych.

Chociaż teraz Niesmacznyj podaje piłkę Szewczence, a ten pod-pierając się laską inwalidzką lobuje naszego bramkarza i zrobiło się 2 do 1.

Co za emocje. Proszę państwa…

A już była taka wspaniała przyjaźń, dozgonne wybaczanie zadawnionych win i urazów…

I co z tego zostało? Trzech pogryzionych, dwóch połamanych, większość przestraszonych, zdezorientowani sędziowie. Bilans me-czu byłby jeszcze bardziej tragiczny, ale właśnie rozległ się gwiz-dek kończący bój bratnich, słowiańskich narodów. Wszyscy wzajemnie sobie gratulują. Za moment premier Lepper wręczy naszym zawodnikom puchar. Jednak nie… każdy z za-wodników otrzymał złoty zegarek i złoty ciągnik, po 20 kg nawo-zów sztucznych z Zakładów Chemicznych „Police” oraz odpusz-czenie grzechów u Ojca Dyrektora. Zresztą to on brał dzielnie na siebie rozstrzyganie wszystkich spornych sytuacji boiskowych. Nawóz na pewno się przyda do nawożenia naszych nowych ślicz-nych stadionów i plebanijnych trawników.

Gratulujemy zawodnikom, ale to my wszyscy możemy sobie pogratulować. Tak, proszę państwa, takich Mistrzostw Europa jeszcze nie miała i zapewne mieć nie będzie…

                       Żegna Państwa uszczęśliwiony

                                 Dariusz Ptakowski (T.W. „Wazelina”)

                                                                         Stanisław Rapior

   (tekst nadesłany przez czytelnika magazynu "Tak i Nie")


 

 

OPINIE  I  KOMENTARZE  INTERNAUTÓW:

● [30.05.2007]  [Moherowy Beret] ... Przeważnie każdy kaleka jest złośliwy i chce udowodnić w czymś swoją wyższość. Niech się więc nie naigrawa z innych, bo oni mogą to skuteczniej uczynić w stosunku do niego - a to na pewno zaboli.

● [01.06.2007]  [Trzeźwo myślący] ... A to wściekły złośnik lub wściekła złośnica!
Prawda w oczy kole? Nie podoba się tekst o moherowych berecikach? Moherowy Beret nie widzi, co się w Polsce wyrabia? Mało jeszcze dowodów na to, że Polska jest krajem skatoliczałych bigotów? A wytykanie Panu Rapiorowi jego wrodzonej ułomności jest nie na miejscu. Człowiek ma talent, pisze w sposób satyryczny o rzeczywistości, która może już niedługo będzie naszym chlebem powszednim, a zdrowemu (ale chyba nie na umyśle) Moherowemu Beretowi bardzo to przeszkadza. A wstydź się, Moherowy Berecie! Idź lepiej do kościółka pomodlić się za zbawienie swej wrednej duszyczki! Panie Stanisławie, brawo!

● [22.12.2007]  [nad. anonimowy] ... [Popieram Trzeźwo Myślących]..."Moherowy Beret" ma mało pod beretem i posługuje się tylko stereotypami. Stereotypem jest, bowiem łączenie niepełnosprawności ze złośliwością. Potwierdzam za "Trzeźwo myślącym": A wstydź się Moherowy Berecie, wstydź... dodam - ignorancji.
 

 

nie bądź obojętny

Nakarm głodne dziecko - wejdź na stronę www.Pajacyk.pl

to i owo

 

Copyright ® Redakcja "Tak czy Nie" Police 2007