30 marca 2007

Nie pies a dzik najlepszym przyjacielem.

Nasza redakcja jako jedyna w Policach miała niecodzienną okazję zobaczyć niezwykle ciekawy obrazek. Obrazek, który w Policach zobaczyliśmy pierwszy raz od niepamiętnych czasów. Tak się składa, że wszyscy mocno przyzwyczailiśmy się już do widoku piesków spacerujących po Policach samotnie bądź w duecie ze swoimi opiekunami. Zjawisko to jest tak powszechne, że nie wzbudza w nikim większego zainteresowania.

Na tle tej znanej codzienności niesamowitą sensację wzbudził jednak widok spacerującej policzanki - pani Halinki - z biegającym tuż przy jej nogach młodym dzikiem. Tak dzikiem i nie ma w tym najmniejszej pomyłki. Panią Halinkę wraz ze swoim podopiecznym Filipkiem - takie właśnie imię nosi odyniec niemowlę - spotkaliśmy na przedpołudniowym spacerku. Tuż przy jej nogach brykał nie odstępując jej na krok mały dziczek. Pochrząkując i pokwikując na przemian, przyciągał uwagę wszystkich przechodzących w pobliżu, wywołując przy tym niemałą sensację. Przyciągnął też i naszą uwagę, a że aparat fotograficzny był akurat pod ręką to zjawisko uwieczniliśmy. Dzik nie wykazywał przy tym najmniejszego przejawu tremy i z chęcią pozował do zdjęć nawet w towarzystwie zaciekawionych i zachwyconych nim przechodniów. Sesja zdjęciowa nie trwała zbyt długo a mimo to udało się nam wykonać  kilkadziesiąt fotografii. Spośród wszystkich zrobionych, my wybraliśmy dla państwa kilka tych najciekawszych .

Oczywiście nie obyło się również bez kilku pytań jakie zadaliśmy opiekującej się Filipkiem pani Halince aby nieco wzbogacić naszą i państwa wiedzę w temacie. Dzięki temu dowiedzieliśmy się, że pani Halinka zaopiekowała się dziczkiem jako kilkudniowym malcem, który sam nie miał najmniejszych szans przeżycia. Wcześniej trafił mocno osłabiony do pogotowia dla zwierząt, znaleziony w zbiorniku po szambie, gdzie nieopatrznie wpadł i tym samym stracił kontakt ze swoją matką. Potrzebował specjalnej i troskliwej opieki aby przeżyć. I tu właśnie z pomocą maleństwu przyszła pani Halinka. Zdecydowała zaopiekować się dziczkiem do czasu kiedy będzie zdolny radzić sobie sam.

Wypada tu również dopowiedzieć, że dziczek Filipek miał wyjątkowe szczęście w nieszczęściu, ponieważ trafił pod opiekę osoby, która z wykształcenia jest specjalistką od opieki nad zwierzętami. To właśnie dzięki nadzwyczajnej trosce pani Halinki podpartej fachową wiedzą stało się to, że dziczek przeżył, nabrał sił i czuje się coraz lepiej. Kiedy osiągnie zdolność samodzielnego radzenia sobie, trafi do ośrodka hodowlanego, w którym będzie przystosowywał się do życia wśród zwierząt. Póki co pozostanie pod opieką pani Halinki jeszcze około dwóch tygodni. Informujemy również uprzedzając ewentualne domysły, że wszystko to jest w całkowitej zgodzie z prawem i pani Halinka posiada odpowiedni dokument uprawniający ją do tej czasowej opieki nad tym niecodziennym pacjentem. Sam pacjent wydaje się być zadowolonym z opieki jaką roztacza nad nim pani Halinka co okazuje ogromną ufnością jaką ją darzy. Wyjątkowo dobrze zaadoptował się również do mieszkania w bloku, w którym tymczasowo zamieszkał  i po którym biega sobie swobodnie niczym piesek pokojowy.

Dziczkowi Filipkowi życzymy długiego radowania się z życia a pani Halince gratulujemy za poświęcenie dla ratowania życia  Filipka, które zakończyło się pełnym sukcesem - co widać.

        

  

               


 

OPINIE   INTERNAUTÓW:

  • [01.04.2007]  [Policzanka] ... Fotografie pokazują, że to nie jest żart dlatego chciałabym pogratulować pani Halince. Widać, że kocha zwierzęta w przeciwnym razie nie chciałoby się jej znosić wiele niedogodności w domku i poświęcać temu Filipkowi swój czas. Jestem przekonana, że Filipek na swój sposób będzie jej za to wdzięczny.

  • [01.04.2007]  [L.] ... Ten dziczek jest świetny. Dobrze, że napisaliście, że wszystko jest zgodnie z prawem, bo już słyszałam domysły dociekliwych policzan. Pozdrawiam.

  • [02.04.2007]  [nad. anonimowy] ... Gratulacyjki dla Panienki Halinki za opieczkę na dziczkiem odyńcem Filipkiem. Sam się tak nazywam i też mówią na mnie ODYNIEC :)

  • [02.04.2007]  [chorzowianin] ... Rewelacja!!! Trzymam kciuki za dziczka i jego Panią!!!:))

  • [02.04.2007]  [Andrzej] ... Wydaje mi się, że udomowienie dzika nie przysporzy mu wiele dobrego. Zwierze na zawsze będzie zbyt ufne ludziom, co najprawdopodobniej doprowadzi do śmierci dzika w środowisku leśnym. Fakt, faktem opiekunka chce dobrze, ale czy to jest dobre dla zwierzęcia...
    Od Redakcji: Szanowny Andrzeju! Z informacji jakie uzyskaliśmy wynika jasno, że dzik nie trafi już do lasu, bo jak sam słusznie zauważyłeś może się to dla niego skończyć śmiercią. Dlatego w naszym artykule wspominamy, że po usamodzielnieniu dzik wróci do środowiska zwierząt lecz nie do lasu a do ośrodka hodowlanego w Motańcu, gdzie będzie wiódł swój żywot pośród innych osobników jego gatunku. Pozdrawiamy.

  • [05.04.2007]  [Magda] ... Halinka! Dziczek jest super! Pozdrawiam, Magda:)

  • [05.04.2007]  [animals] ... Dziewczyna ma złote serce i anielski charakter. Zasługuje na szczere słowa uznania. Halinko! - jesteś po prostu super!!!! :-)

  • [18.04.2007]  [nad. anonimowy] ... Gratulacje dla Pani Halinki! za poświęcenie i wielkie serce! ;D a za Filipka trzymamy kciuki! (:

  • [14.05.2007]  [nad. anonimowy] ... sympatyczny zwierzak ...