09 luty 2007

Przejrzysta gmina - mity i fakty !

Przeczytałam w Waszej witrynie, że czytelnicy również mogą umieszczać swoje artykuły dlatego napisałam ten króciutki artykulik i przesyłam go Wam z prośbą o umieszczenie na stronie. Dotyczy on sprawy znanej i szeroko komentowanej wśród społeczności polickiej, między innymi na forum "Info Police". Na pewno  wielu z Was jeszcze pamięta niezwykle dumnie ogłoszoną informację o przystąpieniu Gminy do akcji nazwanej "Przejrzysta gmina". Aspiracje wielkie, cel szczytny to i deklaracja zasługiwała na pochwałę. Mijają jednak dni i miesiące a nawet lata a o efektach tej akcji cisza jak makiem zasiał. Nikt nic nie mówi, totalne zero komentarzy. Czy to oznacza, że gmina nie ma się czym pochwalić, czy po prostu ma zbyt wiele do ukrycia? Szukając przyczyn zadałam sobie trud i przyjrzałam się uważnie oświadczeniom majątkowym naszych urzędników i radnych. To co one zawierają, wzbudza we mnie poważne wątpliwości co do ich przejrzystości. Weźmy dla przykładu jedno z tych oświadczeń znajdujące się pod tym adresem http://www.bip.police.pl/osw/5kad/echaust1_2.html  . Z tego oświadczenia wynika, że nowy dom o powierzchni 340 m wart jest zaledwie 550 tys. zł. Ja się pytam jak to jest możliwe skoro byle mieszkanie w bloku o pow. 60 m warte jest ok. 150 tys. zł. Podobnie wygląda sprawa z działką. Prawie 4 tys. m. o wartości niespełna 34 tys. zł. podczas gdy wartość wywoławczą działki 1000 m do przetargu gmina ustaliła na 95 000 zł.  http://www.bip.police.pl/p070207_2.html  Według mnie wartość tych nieruchomości z oświadczeń została znacznie zaniżona. Pozostaje pytanie w jakim celu? Być może ich prawdziwa wartość nie pokrywa się z osiągniętymi dochodami? Przyjrzyjcie się uważnie pozostałym oświadczeniom majątkowym a znajdziecie wśród nich pełno takich, w których  milionowe wille wycenia się jak małe ruderki. A może wojewoda powinien kontrolnie dokonać wyceny tych nieruchomości przy pomocy uprawnionego rzeczoznawcy. Wydaje mi się, że coś tu nie gra skoro ja kupiłam kilkudziesięcioletnie mieszkanie 52 m w bloku za ponad 140 tys. zł. Moim zdaniem wartość tych nieruchomości z oświadczeń majątkowych została wzięta chyba z księżyca, bo z rynku nieruchomości na pewno nie. Ciekawa jestem co Wy o tym sądzicie oraz co sądzą o tym inni czytelnicy "Kupca"? Jeżeli artykuł nie narusza zasad, które ustaliliście to proszę o opublikowanie go na Waszej stronie.

 Jola   

 Artykuł jest OK i nie widzimy żadnych przeszkód do jego publikacji co niniejszym czynimy spełniając Twoją prośbę. My również podzielamy Twoje wątpliwości. Dziękujemy Ci także za aktywne włączenie się w publiczną debatę o istotnych sprawach z życia naszej gminy. Pozdrawiamy.

 
 

OPINIE   INTERNAUTÓW:

  • [10.02.2007]  [Jan Antoni Kłys} ... Proponuję chwilę refleksji. Nikt nie ma obowiązku corocznie wzywać rzeczoznawcy, aby przeszacowywał wartość nieruchomości. Wiadomo, że od paru lat ceny wolnorynkowe domów idą skokowo w górę i jest całkiem możliwe, że po roku 2012 (uwolnienie polskich gruntów od ograniczeń w sprzedaży) wartość opisywanej nieruchomości osiągnie 500 tysięcy, ale nie złotych, lecz euro. W chwili - wciąż mówimy o wskazanej posesji, gdy dom był ukończony wart był mniej więcej tyle, ile podano. Łatwo to porównać z oszacowaniami podobnych nieruchomości innych osób, które w tym samym czasie wykonywali rzeczoznawcy np. dla potrzeb kredytów bankowych. Proszę poszukać na tych samych stronach oświadczeń z lat poprzednich różnych majętniejszych polickich obywateli.
    Podobnie jest z ceną ziemi. Warto wiedzieć o czym się pisze przed rozpoczęciem wydziwiania. Ta działka miała niską cenę - bo to nie była typowa działka budowlana, ale klasyczny nieużytek - dno wyschniętego stawu. Kurzawka, ruchome piaski itd. Żeby można było tu budować - obecny właściciel musiał ją kafarować, wbił w podłoże 26 czy 28 pali. Teren, o którym mowa przez lata nie znajdował nabywców właśnie z powodów, jak wyżej. Na dokładkę - w chwili nabycia, z racji braku wartości budowlanych teren ten nie był uzbrojony. I kiedy go nabywano - wart był mniej więcej tyle, ile podano. Czym innym jest w dniu dzisiejszym uzbrojona (prąd, gaz, woda, kanalizacja) 1000-metrowa działka w atrakcyjnym miejscu przekształcającej się w kurort Trzebieży, czym innym pełen defektów nieużytek kupiony sześć, czy siedem lat temu, w czasach przedunijnych. Właściciel po prostu podaje cenę, którą zapłacił, bez zbędnych przeszacowań, bo jakie to ma znaczenie o ile wzrosła czegoś wartość w wyniku dokonanych później inwestycji. Oświadczenia majątkowe składa się po to, żeby można było porównać sytuację "na wejściu" i na "wyjściu", np. po upływie kadencji czy zakończeniu pracy na danym stanowisku. Pan Echaust działkę i dom posiadał przed rozpoczęciem pracy na stanowisku dyrektora OSiR, istotny jest bilans otwarcia - tyle miał, jak podjął pracę. Póki będzie tam pracował, póty corocznie będzie składał takie oświadczenia. A chodzi tylko o to, by to, czego się dorobi jako różnica między tym, co miał i tym, co mieć będzie - miało pokrycie w deklarowanych dochodach. O nic więcej. Powtórzmy raz jeszcze: regulacje ustawowe nakazujące składanie oświadczeń majątkowych nie wymuszają na składających coroczne wzywanie rzeczoznawców arbitralnie rozstrzygających wartość stanu posiadania. Więc nie ma co się jakichś nieprawidłowości doszukiwać. Zwłaszcza po uwzględnieniu okoliczności podanych wyżej.
    Jan Antoni Kłys - sąsiad Waldemara Echausta w Trzebieży

  • [11.02.2007]  [Nad. anonimowy] ... Jan Antoni Kłys napisał (A chodzi tylko o to, by to, czego się dorobi jako różnica między tym, co miał i tym, co mieć będzie - miało pokrycie w deklarowanych dochodach. O nic więcej). Właśnie szanowny redaktorze. Dochody powinny mieć odzwierciedlenie w posiadanym majątku. To weźmy chyba bliższą panu znajomą - panią Korczyc. W oświadczeniu na koniec poprzedniej kadencji w październiku 2006r. podaje, że ma zobowiązania w postaci kredytu 220.000 zł (50%), a w grudniu też 2006 r. na początku kolejnej kadencji pisze, że nie ma żadnych zobowiązań. A przypomnijmy, że jest rencistką o dochodach rocznych ponad 8 tyś zł. Jak można spłacić tak wysoki kredyt przez 2 miesiące mając taki mały dochód? Czy w tym wypadku też pan będzie bronił? Czy ta sprawa nadaje się do zgłoszenia do urzędu skarbowego?

  • [11.02.2007]  [Jan Antoni Kłys] ... Wywołany do tablicy - odpowiadam, co wiem. 18 marca ub. roku miałem przykrość być na pogrzebie śp. Czesława, męża pani Bogumiły. To on przez lata, pospołu z synem był właścicielem firmy i głównym udziałowcem pokaźnego majątku, który wypracował. Ongiś z małżonką, potem z synem.
    Kiedy zmarł - małżonka, od paru lat pozostająca na jego utrzymaniu - otrzymała rentę rodzinną po mężu i pospołu z dziećmi przeprowadziła postępowanie spadkowe. W efekcie stała się dysponentką pokaźnych walorów, które pozwoliły uregulować zobowiązania. Schedę usługową po ojcu przejął i prowadzi syn Jacek. Mama Bogumiła udziałów w firmie nie ma. Tyle wiem na pewno w sposób obiektywny. Ponieważ z panią Bogumiłą oraz z całą rodziną Korczyców od wielu lat pozostaję w przyjacielskiej zażyłości - wiem, nawet dość dokładnie, kiedy kto i pod co brał kredyt, leasingował samochód i jak przebiegały tzw. interesa w latach "tłustych i chudych". W zeznaniach i oświadczeniach majątkowych ani ja, ani inni, poważniejsi ode mnie członkowie polickiej społeczności - "kantów" nie postrzegamy. Dlatego i pani Bogumiły będę przed pomówieniami bronił.
    A teraz słowo natury ogólnej. Najpierw o mnie i mojej wiedzy. Tak się składa, że mam wielu przyjaciół, czy ludzi zaprzyjaźnionych w sferach polickiego biznesu i dość dokładnie wiem w jaki sposób ten, czy ów doszedł do wyjawianego stanu posiadania oraz na ile ten stan, opisany w oświadczeniach, jest odbiciem rzeczywistości. Stąd moje słowa na temat. A podsumowanie ogólne? Otóż, zapewne widzicie Czcigodni Państwo, ze u nas, w Polsce najłatwiej bazować na zawiści i zazdrości (nie kieruję tych uwag do moich Przedmówców). Proszę sobie np. przejrzeć forum internetowe Wirtualnych Polic, by dostrzec dosłownie falę jadu i nienawiści podlanych i motywowanych zazdrością, domagającą się - Pan Bóg wie czego - ABW, CBŚ, więzienia, lustracji, zniszczenia tego, czy owego, dlatego, że mu się udało zgromadzić majątek. Jak nie pomaga sugestia pomawiająca - pomaga donos.
    Ja jestem wobec przytaczanych postaci skończony biedak, w ciągłych tarapatach finansowych, ale kiedy parę lat temu ktoś się dowiedział, że udało mi się dorobić mieszkania - natychmiast doniesiono do Urzędu Skarbowego, że pospołu z małżonką robimy przekręty VAT-owskie. "Trzepano" nas przez dwa miesiące, kontrola żadnych nieprawidłowości nie wykazała, ba - co się nieczęsto zdąża - uznano nasze uzasadnienie pewnych wydatków, początkowo dla US niezrozumiałych. Ale byli od nas po 10 i więcej razy więksi przedsiębiorcy, u których - również w oparciu o donos (jest obowiązek sprawdzenia, US nic nie winien) przyjeżdżała "czarna brygada". W kominiarkach i z bronią. Do kogo - mniejsza o to. Jakbym pisał wszystko, co wiem, pół Polic by miało problemy.
    Dlatego sugeruję odpowiedzialność za podejmowane działania. Pisze się łatwo o mniemanych nadużyciach, a potem - niewinna notka - powoduje wielkie problemy. Ktoś jest zadowolony, że "przyłożył", popisał się spostrzeżeniem, a potem ktoś ma przez to choleryczne problemy i obiektywnie zostaje skrzywdzony. Kontrole, blokady kont, paraliż działalności i inne przykrości do czasu, aż się udowodni, że nie jest się wielbłądem, jak to podawał anonimowy donos. Dlatego proszę o rozwagę w sformułowaniach. Kładziemy się co dzień spać. niedobrze jest zasypiać ze świadomością żeśmy kogokolwiek (nieumyślnie) skrzywdzili.
    Na koniec - dykteryjka, niestety prawdziwa. Kiedy prawie 20 lat temu sprowadziłem się do Trzebieży po trzech miesiącach dostałem zapytanie z Urzędu Gminy dlaczego nie ujawniłem faktu "prowadzenia biblioteki"? Zgłupiałem, bo nie prowadziłem. A chodziło o to, że moim sąsiadom (wiem, którym i co z tego?) nie kładło się na rozum, by ktoś miał dziesiątki książek w widocznych z zewnątrz regałach do sufitu na przeszklonej werandzie. A ja - jako polonista - mam książek parę tysięcy (naprawdę). Wyjaśniłem, minęło. Potem był drugi przypadek. Przeszedłem w pewnym momencie z palenia w piecu na grzałki. Był czas (lata 90.), że się to opłacało - miałem nocną taryfę. Jak zobaczono brak dymu w zimie - doniesiono, że na pewno kradnę prąd. Tacy czujni obywatele. A ja nie kradłem, tylko płaciłem co dwa miesiące ekwiwalent współczesnych 1800 złotych, bo stać mnie na to było. Wyjaśniłem, sprawdzono, uwierzono, oczyszczono z zarzutów. Po co to jednak było?
    Przypadków takich jest więcej. Powtarzam, co napisałem wyżej. Ten i ów mnie odsądza od wiary lecz ja od 29 lat jestem zawodowym dziennikarzem. I wiem, co to znaczy odpowiedzialność za słowo. Może mam krótką pamięć, ale o ile wiem NIGDY NIKOGO nie skrzywdziłem. Powtarzam: wiem bardzo wiele, ale piszę tyle, ile wymaga interes społeczny oraz miłość bliźniego. Kto chce - niech wierzy. Kto może - niech zrozumie.
    Wojtkowi Dudkowi - redaktorowi tej witryny - serdecznie dziękuję, że umożliwił mi rozmowę kompetentną i na poziomie. Mimo wcześniejszych sporów nie tracę nadziei (życzenia na koniec roku), że w dobrych sprawach uda się nam współpracować.
    Ukłony dla Wszystkich!
    Jan Antoni Kłys

Od redakcji: Skoro już o mnie wspomniano to chciałbym podziękować panu Janowi za optymistyczną wypowiedź skierowaną pod mim adresem. Oczywiście, że umożliwiłem panu wypowiedź bo: po pierwsze - nie mam żadnych podstaw aby tego nie uczynić (wypowiedzi są merytoryczne, na temat i nie zawierają treści wulgarnych ani obraźliwych czyli spełniają postawione wymogi), a po drugie - nie jest i nigdy nie było w moim zwyczaju abym żył z nienawiścią do kogokolwiek tylko dlatego, że w określonych sprawach ma on poglądy inne niż moje. To, że poróżnił nas spór co do oceny jakości dokonań władz gminnych w sferze gospodarczej, nie oznacza, że w następstwie tego musimy już do końca życia okładać się ot tak dla zasady. Jestem i zawsze byłem zwolennikiem dyskusji na argumenty. Niestety - często bywa tak, że moi adwersarze świadomie ignorują argumenty, wykorzystując przewagę wynikającą z posiadania władzy. W dzisiejszych czasach jest to zjawisko dość powszechne i w mojej ocenie bardzo naganne. Wówczas nie pozostaje mi nic innego jak dokonać publicznej odsłony ich prawdziwych wartości i to robię. Jednak mimo wszystko wolę polemikę z zachowaniem wszelkich norm przyzwoitości i opartą na rzeczowych argumentach ale jest to możliwe tylko w przypadku gdy strona przeciwna wyznaje podobne zasady. I jeszcze jedno - zazwyczaj nigdy nie atakuję jako pierwszy. Czynię to dopiero wtedy, kiedy ktoś usiłuje dyskredytować mnie niesłusznie. Pozdrawiam Wojtek Dudek 

  • [12.02.2007]  [sąsiad Pisańskiego} ... Zaskakująca jest wypowiedź Pana Antoniego Kłysa!! Czy aby na pewno pisząc w swojej gazetce artykuły w treści pochlebne poprzedniej władzy, nie koniecznie odzwierciedlające prawdę - nie robił Pan krzywdy mieszkańcom Polic? Przecież wkładał Pan cały swój twórczy wkład w to aby odpowiedni decydenci ponownie znaleźli się na stanowiskach i mamy dziś tego efekt. Pana wiedza o formach szybkiego wzbogacania się faktycznie powinna przydać się stosownym władzom - to fakt i mam nadzieje że o tym nikt nie zapomni. O jakiej fali nienawiści Pan wspomina na wirtualnych Policach? Przecież administrator dwoi się i troi nad cenzurowaniem wypowiedzi sfrustrowanych mieszkańców Polic. A nie wspomnę, że Pani Róża ma tam dominujący wpływ i wielu pracowników Gminy - myślących inaczej po prostu admin wywala. Panie Antoni !! - nikt nie wspomina o donoszeniu jeden na drugiego jak podaje Pan w swoim przypadku  - proszę dokładnie czytać czego dotyczy artykuł ? Tematem są śmiesznie i naiwnie składane oświadczenia majątkowe pracowników Gminy. Brak umiejętności podania swojego statusu materialnego na obecny stan jest nie do usprawiedliwienia - biorąc pod uwagę wykształcenie. Czy naprawdę nikt nie potrafi tego właściwie zrobić? czy nie chce ? - choć jest parę dobrze wypełnionych. Poprzednia władza przysłużyła się niechlubnym zachowaniem w stosunku do wielu mieszkańców Polic, mowa tu o rzemieślnikach likwidujących swoja działalność, a jest tego sporo. Poczyniono wiele inwestycji nie koniecznie niezbędnych w Policach , biorąc pod uwagę, że podstawowej do życia kanalizacji wielu jeszcze nie ma. Sprzedaż gruntów ma wiele do życzenia - przyglądając się Pani Naczelnik Gruntów jak interpretuje przepisy. Zastrzeżeń do poprzedniej władzy jest naprawdę sporo i to bardziej poważnych tylko nikt w obawie o prace i rodzinę nie chce o tym mówić. Mam nadzieję ze w końcu ta swoista zmowa milczenia pęknie, czego dowodem po części jest ten artykuł i będzie można solidnie rzeczowo rozliczyć wszystkich decydentów z dotychczasowej pracy oraz posiadanych majątków - bo zgodzi się Pan ze mną, że za odłożone 5 tys. domu nie da się postawić! nawet biorąc pożyczkę 100 tys. - to też nie wystarczy, a niektórzy tak zrobili patrząc po oświadczeniu.
    Polecam wszystkim chcącym zrobić coś dla tego miasta, doprowadźcie do rozliczenia poprzednią władzę przez Centralny Urząd Antykorupcyjny a Police staną się zupełnie innym miastem - http://www.cba.gov.pl - sąsiad Pisańskiego.

  • [12.02.2005]  [Jan Antoni Kłys] ... Zacny Rozmówco. Nie ukrywałem nigdy, że w ostatnich wyborach popierałem W. Diakuna, bo wg mego zdania był najlepszym kandydatem. Pogląd podzieliło 67% głosujących, więc nie byłem odosobniony. Wypowiadam się na temat spraw, o których wiem, nie o tych, o których nie wiem. Nie mam żadnego poglądu na temat oświadczeń majątkowych innych osób niż wymienione wyżej, więc proszę nie szaleć z irytacji. Nic nie wiem, więc nic nie napiszę o panu Jakubie. Natomiast o Wirtualnych Policach przeczytacie Państwo to i owo w najbliższym numerze "Magazynu" (wyjdzie w tym tygodniu). To nie moja działka, ale jestem tam zaczepiany. Przy okazji - bardzo proszę nie łączyć mnie ani z adminem, ani z działalnością p. Róży. Swój pogląd na temat tej Czcigodnej skądinąd Pani już kiedyś i to bardzo dawno temu w swoim życiu wyraziłem. Ukłony - J. A. Kłys

Od redakcji: ... w tym przypadku w zgodzie z naszymi przekonaniami mamy nieco inny pogląd, dlatego wierni temu co powiedzieliśmy nieco powyżej wyargumentujemy co następuje: zwycięskie 67% dało władzę co wcale nie oznacza, że całe 67% podziela Pana pogląd. Wielu z nich oddało swe głosy tylko i wyłącznie czerpiąc wiedzę z propagandy przedwyborczej a ta nie do końca oddawała całą prawdę. Oznacza to, że ich pogląd nie do końca wynikał ze znajomości rzeczy a tylko z uległości propagandzie. Tak czy inaczej 67% dało władzę pomimo, że ta sama władza dała nam ponad 20% bezrobocie, zastój gospodarczy i warunki do masowych bankructw drobnej przedsiębiorczości. Przykre w tym wszystkim jest jednak to, że wielu z tych zjawisk można było uniknąć gdyby tylko władza zechciała być partnerem dla każdej grupy społecznej a nie tylko dla wybranych. Niestety my coś o tym możemy powiedzieć i nie w oparciu o demagogię lecz o rzeczowe argumenty. Pozdrawiamy.

  • [12.02.2007]  [Jan Antoni Kłys] ... Dobra, tu (w ocenie władzy) się różniliśmy i wciąż różnimy w ocenach, ale w tej chwili nie chcę się spierać. Mnie chodziło i chodzi o uniknięcie technik szukania dziury w całym i maglowych oskarżeń różnych ludzi o domniemane przekręty bez znajomości faktów. A już za wysoce nieetyczną postawę uważam stawianie zarzutów zza węgła, czyli anonimowo. Niestety taki styl dominuje w Policach i Wirtualne Police są tego najlepszym przykładem. Ukłony raz jeszcze - J.A. Kłys.

Od redakcji: Zgadzam się w zupełności ale znając też realia dominujące w relacjach władza - obywatel, (wielokrotnie miałem przyjemność się o tym przekonać), rozumiem i usprawiedliwiam tych, którzy występują anonimowo. Rzecz w tym, że czasami zachętą do anonimowości jest też styl uprawiania władzy. I tu wypada zgodnie z wcześniejszą deklaracją posypać argumentami. Ja posłużę się jednym ale za to najczęściej występującym. Władza chcąc podporządkować sobie społeczeństwo i tym samym zamknąć im usta najpierw narzuca im takie warunki funkcjonowania aby nie byli w stanie im sprostać co w prostym rozumowaniu przekłada się na uzależnienie ich bytu od gestu władzy. Tak społecznie czy ekonomicznie zniewolony obywatel pozornie żyje wolno ale gdy się niepotrzebnie wychyli to  mu władza przykręca śrubkę i po zawodach. Police systematycznie coraz bardziej stają się takim właśnie regionem a uzależnienie obywatela od dominacji i arogancji władzy staje się coraz powszechniejsze. Czy można zatem dziwić się coraz powszechniejszemu uciekaniu w anonimowość. Wojtek Dudek

  • [12.02.2007]  [sąsiad Pisańskiego] ... Panie Antoni !! Pan zdaje się nie za bardzo wie co pisze , wspomina pan cyt:
    (Jakbym pisał wszystko, co wiem, pół Polic by miało problemy) to jednak przyznaje się Pan do posiadania informacji mogących być przydatnych odpowiednim organom dochodzeniowym!! Nie wiem czy zdaje Pan sobie sprawę z tej wypowiedzi ale jest na to paragraf - każdy obywatel ma za obowiązek poinformować odpowiednie organa - w innym wypadku? - tu proszę doczytać samemu. W zasadzie powinien Pan już zostać przesłuchany bądź co bądź to wypowiedź publiczna. Mieszkańców Polic na pewno bardzo interesuje za co to połowa mieszkańców miałaby problemy - przecież jak dotychczas żyjemy w praworządnie rządzonej Gminie, czyżby jednak dotychczas to co Pan pisał nie szło w parze z rzeczywistością? Myślę, że powolutku jak widać zaczynają się otwierać bramy Polickiej rzeczywistości , mam nadzieję, że coraz więcej osób zacznie spokojnie o tych realiach mówić, a to zaowocuje wieloma miejscami pracy np. w Gminie i nie tylko, pozwoli to również na w pełni demokratyczne wybranie władz Polic. Trzeba pamiętać ze demokrację poznaje się po ilości mieszkańców idących do wyborów - jeżeli podczas wyborów mamy efekt Afrykański z Konga - to i taka samą demokrację. Dla żyjących rzeczywistością polecam - warto to nic nie kosztuje a pomóc może -
    http://www.cba.gov.pl  - sąsiad Pisańskiego.

  • [12.02.2007]  [Nad. anonimowy] ... Szanowny Panie Redaktorze Kłys! Jak zwykle pisze Pan to co Panu jest wygodne i widzi Pan to co chce widzieć. A propos pani Korczyc. Jeżeli po mężu dostała spadek i tym spadkiem spłaciła kredyt, jak to Pan ujął, to w myśl prawa powinna wykazać to w dochodzie, gdyż się wzbogaciła o jakąś tam kwotę. Niestety z oświadczenia tej Pani nic takiego nie wynika. Więc niech Pan nas nie karmi pustymi gadkami jak to ktoś jest poczciwy, a ktoś inny zwracający na to uwagę obłudny i zazdrosny. Współczuję krótkowzroczności. Nie mówiąc o tym, że Pana przyjaciółka jako rencistka jest codziennie w pracy i nadzoruje gotowanie i wydawanie obiadów. (potwierdzą to pracownicy SP 8 i ci co stołują się w stołówce). Jako radna dostaje dofinansowanie na to grube pieniądze z budżetu Gminy. Oczywiście ktoś powie nie ona lecz syn bądź córka, formalnie nie można się przyczepić, ale czy to uczciwe aby co roku dostawała ta sama osoba dofinansowanie? Pozdrawiam i proszę o zdjęcie różowych okularów.

  • [13.02.2007]  [Jan Antoni Kłys] ... Do wszystkich naśladowców Inkwizycji!
    Moi zacni Państwo.! Pomijając już fakt, że tylko ja i Wojciech Dudek ośmielamy się ujawniać pod prawdziwym nazwiskiem, chciałbym zaznaczyć, że w latach dziecięco-młodzieżowych obiło mi się o uszy powiedzenie: "nie strasz, nie strasz, bo się...". Proszę mnie więc nie straszyć jakimiś "służbami", "organami", "paragrafami" itd. Przeżyłem gorsze czasy - różnych watażków PRL, kimś w tamtych latach byłem (mam lat 54), dałem sobie radę, pozwalam sobie uważać, że teraz to w naszym kraju jest tamtych czasów karykatura. Nigdy nikomu nic nie ukradłem i nigdy nie wziąłem od nikogo nienależnego grosza, nigdy nie donosiłem (a mogłem, oj mogłem, proponowali), na różnych listach mnie nie ma - uważam się za człowieka wolnego. Piszę, co chcę, tezy stawiane obronię, procesów i śledztw się nie boję. Nie lubię tylko krzywdzenia zza węgła przez tchórzliwych. Napisz kim jesteś i zaryzykuj, że ktoś ci da po mordzie. No pisz! Czego się boisz? Jak prawda - to się obroni.
    Nie jestem sumieniem świata, ani sumieniem Polic. Wypełniam - jak rozumiem - powinności zawodu, ujawniam to, co konieczne, warsztat mam dobrze opanowany, więc wiem o wiele więcej niż piszę na co dzień. Ale nim coś napiszę - po trzykroć sformułowania rozważam. A potem jeszcze jest "ostateczna cenzura" - teksty daję pod ocenę mojej lepszej połowie. Jak się krzywi i mówi "poszedłeś za daleko - możesz skrzywdzić" - odstępuję od sformułowań, choćbym był do nich niezwykle przywiązany. Taka moralna cenzura.
    Nie jestem rzecznikiem prasowym p. Bogumiły Korczyc, ani też innych postaci przez Państwa przywoływanych. Co wiem - podaję. Mam dar - jak sądzę - od Boga dany (bo to jest dar), że nigdy, jak długo żyję, nikomu niczego nie zazdrościłem. Nie umiem zazdrościć. Masz to miej. Co mnie to obchodzi? Zwłaszcza, gdy nie dostrzegam, aby to posiadanie było następstwem czyjejś krzywdy.
    Jeśli widzę nieprawidłowość - staram się reagować, bo to taki zawód. W granicach rozsądku. Ale umiem stanąć za kimś w momencie ewidentnej krzywdy. Lub tylko jej perspektywy. Mam w Policach "na koncie" kilka (dosłownie kilka) rzeczywistych sukcesów. Kiedyś komuś (rodzinie) ocaliłem mieszkanie. Kiedyś pomogłem (pospołu z kolegami ze Szczecina) uratować czyjeś rodzicielstwo (sprawa pani Wijtyk). Rok temu, z okładem - pomogłem pewnej mieszkance Mścięcina uratować się przed zmową zmierzającą do odebrania: najpierw dachu nad głową, a potem dziecka. Wtedy działałem na full, nawet konspekt artykułu w sądzie rodzinnym złożyłem. Zrobiłem wszystko, co uważałem za potrzebne.
    Mam inną od wielu wizję rzeczywistości. Wierzę w różne ideały, w tym w prawo i sprawiedliwość. Nie w PiS, bo słabo w nim ideały dostrzegam. Może mówimy różnymi językami? Nie wiem.
    Wierzę, że człowiek jest dobry, wierzę, że powinno się w człowieku dostrzegać dobro, nie zło. Wierzę, że każdy błądzi (ja też), wierzę, że wartością jest wzrost i samopodnoszenie się z uwikłań. Kto może wyznanie pojąć - niech je w końcu pojmie!
    Nie widzę życia w Policach i przyszłych Polic dręczonych atmosferą wszechogarniającej zawiści i nienawiści. Mamy tyle atutów. Tyle do zrobienia. Niezwykły potencjał. A dyskutujemy na tym, czy ktoś popełnił, czy też nie popełnił jakiegoś "przekrętu" w oświadczeniu...
    Zgadzam się z krytykami, że wiele rzeczy źle przebiega, że w wielu sprawach nie najlepiej się dzieje. Fakt. Ale kto powiedział, ze tak od razu, wszyscy mają osiągnąć doskonałość?
    Wyznaję zasadę pracy organicznej i małych kroków ku dobremu. Róbmy, jak mawiał nieżyjący już Jerzy Waldorff, który powtarzał za Asnykiem (on, Waldorff, ateista lub deista): "Czyńmy, co każe Duch Boży, a całość sama się złoży". Tylko czyńmy! Zamiast się zamieniać w szpicli-donosicieli, co mi niektórzy rozmówcy sugerują...
    Zrozumiecie lub nie, powtórzę za Owsiakiem: "Róbta, co chceta".
    Pozdrowienia dla wszystkich, dla tych : "straszących" również.
    Jan Antoni Kłys

 Od redakcji: Tak panie Janie! Ja również nie boję posługiwać się moim nazwiskiem, które z dumą dziedziczę po moim ojcu. W wielu kwestiach przytoczonych przez pana całkowicie się zgadzam i przyznaje Panu rację. Bo to się Panu słusznie należy, niezależnie od relacji jakie między nami były, są i będą. Są sprawy - jak zresztą sam Pan zauważa - w których się różnimy lecz ja zawsze widzę szansę na wspólny mianownik. Taki już jestem. Mam za sobą mniej więcej tyle samo lat co pan i życie równie bogate w dokonania. Niewielu o nich wie bo nie obnoszę się z nimi wypisanymi na styropianowym transparencie, ponieważ o poklask mi nie chodzi. Jedno jest pewne wstydzić się nie muszę. Anonimowości również nie pochwalam o czym powiedziałem wcześniej ale w niektórych przypadkach rozumiem i usprawiedliwiam pomimo, że mnie również anonimowo niesłusznie opluwano - ostatnio przez cichociemnych z PO w ich przedwyborczej gazetce, (art. "Dudek z niskich pobudek"). Ja nie wstydzę się swoich przekonań a tym bardziej nazwiska dlatego z otwartą przyłbicą mogę powiedzieć autorowi tamtego tekstu o mnie, że to co napisał nie zawiera nawet krzty prawdy a świadczy jedynie o jego niedorozwoju umysłowym. Ale to tak na marginesie bo chorych nie powinno się kopać. W swej wypowiedzi zawarł Pan takie oto wyznanie: "Zgadzam się z krytykami, że wiele rzeczy źle przebiega, że w wielu sprawach nie najlepiej się dzieje. Fakt. Ale kto powiedział, ze tak od razu, wszyscy mają osiągnąć doskonałość? Wyznaję zasadę pracy organicznej i małych kroków ku dobremu." Mam podobne odczucia z jednym małym zastrzeżeniem. Doskonałość nie od razu - tak! - ale tylko z przyczyn obiektywnych. Natomiast jeżeli na drodze do doskonałości staje inny człowiek, który spowalnia, blokuje i czyni to pomimo, że tego czynić nie musi lub co gorsza czynić tego nie powinien (np. urzędnik samorządowy), to takie spowalnianie należy napiętnować z całą mocą i dążyć do jego unicestwienia. Istnieje powiedzenie: "śpieszmy się kochać ludzi bo tak szybko odchodzą". Według tego powiedzenia powolność może uniemożliwić osiągnięcie celu. Podobnie jest w wielu sytuacjach życiowych. Bezsensowne spowalnianie może odebrać ludziom szansę na pozytywny skutek, bez jakichkolwiek konsekwencji dla spowalniającego i to jest niedopuszczalne. Szczególnie wtedy kiedy w roli spowalniacza występują służby powołane przez ludzi dla wspierania ich i sprzyjania im w osiąganiu sukcesów. Takie spowalnianie rodzi bunt i niepotrzebne konflikty, spychając merytoryczną dyskusję o sukcesach do poziomu anonimowego rozliczania krzywd. Pozdrawiam Wojtek Dudek

  • [14.02.2007]  [sąsiad Pisańskiego] ... Szanowny Panie Antoni!!
    A w moich latach dziecięcych - a jesteśmy w podobnym wieku - mówiło się również: woził wilk razy kilka, powieźli i wilka. Nawt nie wyobraża Pan sobie ilu wielkich wilków miałem sposobność widzieć jak wiozą. A przyznać muszę byli bardziej błyskotliwi niż nasze polickie. Nikt Pana nie straszy - po prostu za słowa pisane niestety się odpowiada i ponosi konsekwencje - to takie przypomnienie - dlaczego? zapyta Pan. Bo właśnie takie zachowanie dominowało i nadal dominuje u naszych władz polickich - totalny brak odpowiedzialności za słowa!! Burmistrz mówi swoje, w-ce co innego mówią, a co innego robią, a naczelnicy wydziałów tak jak im się uda wymanewrować pomiędzy nimi, na dodatek nie zawsze zgodnie z przepisami, a bardziej z widzimisię. Spowodowało to w naszej Gminie swoistą prywatę - taką małą rodzinę, od czasu do czasu powiększającą się o lojalnego mieszkańca Polic. Dla nich nawet przetarg ofert pracy nie stanowi problemu - (polecam temat na wirtualnych w tej sprawie). I w ten sposób dla jednych miejsce pracy nie stanowi problemu, a dla innych niedoczekanie, a jak się nie podoba to do Londynu. Ta rodzinna atmosfera wedle myśli - kochaj bliźniego jak siebie samego - doprowadziła do tego, że zaczęto bardziej do współpracy ściągać firmy z okręgu niż dbać o własne polickie. Na dodatek jakby z poprzedniego ustroju - rzemieślnicy Policcy zaczęli popadać w niełaskę naszych decydentów - tu dość znaczna ilość likwidacji prywatnej inicjatywy. Nie będę ty wypisywał ile przedziwnych przetargów przeprowadzano, które budziły kontrowersje, ile remontów dokonywano również na dziwnych zasadach, w końcu sprzedaż gruntów dla jednych po takiej cenie dla innych po innej - mamy w Policach takie nieszczęście, że akurat tylko jeden notariusz się został to takie przykre niestety. Można by pisać i pisać - sporo tego jest i Pan dobrze o tym wie, wie Pan również, że nie sposób z naszymi decydentami o tych sprawach dyskutować bo dominuje ciche powiedzonko ( kto nie z nami ten przeciw nam ) i tu mimowolnie człowiek staje się wrogiem dość znacznej ilości ludzi. Pisze pan: (Napisz kim jesteś i zaryzykuj, że ktoś ci da po mordzie. No pisz! Czego się boisz? Jak prawda - to się obroni), wiem, że ma Pan doświadczenia i przyszło Panu kiedyś za prawdę wylądować na bruku - czy to samo proponuje mi Pan ?, czy Pańska prawda się obroniła? czy rozsadek i ekonomia wzięła górę? - oj chyba to ostatnie zmieniło Pańskie życie !! Panie Janie Antoni !! Po popadnięciu w niełaskę w końcu dostąpił Pan zaszczytu dołączenia do rodziny, stąd Pańskie poparte wysiłkiem redaktora artykuły pochlebnie wypowiadające się o nasze Gminie. Dla jasności żeby nie nadwyrężał Pan słowa anonimowość - wyjaśnię: obaj znamy się dobrze, wiec mogę śmiało powiedzieć, że znam Pański prywatny punkt widzenia na sprawy Polic - po części go podzielam jest jasny i zrozumiały, ale niestety nie tłumaczy to Pańskiego zachowania. Wspomina Pan coś o pomocy paru rodzinom - mało!! Skrajnie mało jak na tak wieloletnia prace w tym zawodzie. A czy zadał Pan sobie pytanie ilu rodzinom Pan zaszkodził ? machając chusteczką do decydentów, ale widać Pan to lubi, a każdy robi to co potrafi najlepiej - niech Pan macha dalej ale myślę, że do czasu - tu przysłowie z początku się kłania. Pisze Pan: (Zgadzam się z krytykami, że wiele rzeczy źle przebiega, że w wielu sprawach nie najlepiej się dzieje. Fakt. Ale kto powiedział, ze tak od razu, wszyscy mają osiągnąć doskonałość?) O czym Pan tak naprawdę pisze? To ma być usprawiedliwienie tego wszystkiego co na wstępie opisałem? Czy zdaje Pan sobie sprawę, że Police zaczynają się cofać w rozwoju? - ludzie z tego miasta uciekają! Sporo wyjechało za przysłowiowym chlebem, a większość zaczyna prowadzić działalność poza Policami!! Jak ktoś decyduje o kolejnym supermarkecie w mieście to znaczy, że nie ma pojęcia ile dobrego i ile złego przyniesie dla miasta ta decyzja? Buduje się jakieś tam boisko, czy ktoś się zastanowił jak potężne jest zużycie prądu włączając oświetlenie wieczorem, jaki to mecz jest tego wart skoro nie ma pieniędzy na pomoc dzieciom w szkole - przysłowiową zupę? A budżet Gminy leży. Ludzie nie widzą szans na lepsze jutro. Tak naprawdę to tylko znane firmy pracują w Policach to te lojalne - wszyscy je znają. Panie Antoni! moja anonimowość nie ma nic wspólnego z przysłowiowym opluwaniem kogokolwiek z za węgła, jestem bardziej wolny niż Pan wiec nikogo się nie obawiam, ani Kubusia Puchatka , ani misia Koralgola , ani sierotki Różyczki , ale szanuję przysłowie: lepiej z mądrym stracić niż ******.
    A moje odwoływanie się do Urzędu Antykorupcyjnego wynika właśnie z chęci uniknięcia bicia piany kto co i dlaczego, według wielu mieszkańców sporo jest plotek pomówień dot. naszych władz, że uznałem iż jest to najwłaściwszy organ do wyjaśnienia wszelkich wątpliwości. Nadal polecam, to nic nie kosztuje a napewno pomoże - http://www.cba.gov.pl  - sąsiad Pisańskiego.

  • [16.02.2007]  [ Nad. anonimowy] ... Pan Kłys potrafi uprawiać piękną szermierkę słowną. Oto jawi nam się tu owieczka spowita nieskazitelną bielą. Ja zaś wciąż czuję tu wilka. Owieczka nie wyśmiewałaby się z niedociągnięć edukacyjnych Diakuna i nie wyzywałaby jednej z najbardziej zasłużonych osób dla Polic od diabłów w sutannie. Nie wierzę osobom, które wpierw wylewają tony błota na Diakuna i jego ekipę (proszę przejrzeć starsze posty na tej stronie), a później gotowe są wylizać co do najmniejszej grudki owe błocko, by tylko móc się utrzymać na powierzchni.

    Proszę zauważyć, jaką metodę stosuje redaktor Kłys w stosunku do kogokolwiek, kto tylko stanowi potencjalną konkurencję dla niego w aspekcie medialnym, finansowym czy też światopoglądowym - od razu wylewa na niego jad nienawiści. Przykład? Wspomniane tu Wirtualne Police. Regularnie atakowane, i to tylko dlatego, że są niekontrolowalne, a ich forumowicze mają w głębokim niepoważaniu postać imć redaktora oraz jego gminnego protektora.

  • [01.12.2007]  [ Janusz z Trzebieży] ... Myślę, że sprawa tych mocno kontrowersyjnych wycen powinna trafić do sądu. Czy jest jednak ktoś odważny na tyle, by "zadzierać" z Burmistrzem i jego zastępcą? Czy należy corocznie wyceniać majątek? Nie. Należy deklarować wartość. Wartość realną. Trochę logiki. Dotyczy to w szczególności naszych urzędników.