|
29 października 2006 r.
Gazeta tyleż
warta co jej twórcy!!!
Rynek przedwyborczych nośników medialnych rozrasta
się w iście ekspresowym tempie. W ostatnich dniach
kolejną gazetą obdarowała nas, potajemnie
podrzucając pod drzwi mieszkań, zdziesiątkowana
policka Platforma Obywatelska. Wartość merytoryczna
owej gazetki jest zbliżona do wartości
intelektualnej jej twórców. Dziwi nas
to bardzo,
ponieważ w szeregach PO na samym szczycie przewijają
się osobowości powiązane z dziennikarstwem i to
nawet w roli zastępcy redaktora naczelnego. Niektóre
artykuły zwłaszcza te z pomówieniami bardzo mocno
wskazują nawet na współautorstwo tej osoby z uwagi
na charakterystyczny styl dziennikarski. Jedno jest
niemal pewne. Gazeta zamiast reklamy przyniosła
skuteczną antyreklamę bo w przededniu wyborów
wyborcy oczekują konkretów a nie ohydnych pomówień i
na dodatek nie popartych najmniejszym dowodem. Do
naszej redakcji już spływają komentarze, które nie
zostawiają suchej nitki na twórcach i wydawcach
czasopisma. Oprócz niekwestionowanych pomówień jak
chociażby te plecione wobec naszego kolegi, gazeta
niesie w swym przekazie szereg przekłamań. Jednym ze
sztandarowych kłamstw cwaniaczków kryjących się za
bezwartościową makulaturą jest przypisanie L.
Guździołowi glorii sukcesu w sprawie szpitala.
Człowiek, który w spółce ze swoim SLD-owskim
przyjacielem Ćwiaczem w arogancki sposób chciał
sprezentować szpital spółce Know How nie zważając na
negatywne konsekwencje tej operacji, dzisiaj
przypisuje sobie sukces, który tak naprawdę należy
do jego oponentów między innymi Ewy Chmielewskiej.
Zresztą gazeta ta
to w ogóle jeden wielki pean pochwalny przeplatany
ohydnymi pomówieniami. Nie ma w niej jednak nic o
stanie realizacji jakiegokolwiek punktu programu
wyborczego PO. Bo i nie było takowych sukcesów. A
czemu nie było sukcesów programowych? Bo radni
PO-PSG zainteresowani byli bardziej sukcesami
własnymi. Dla ich osiągnięcia potrafili układać się
z wszystkimi nawet z Gryfem i lewicą, ustępując
tylko w sprawach programowych. Program jak to
program może poczekać i zawsze można go też
odświeżyć na kolejną kadencję. Ten, który
publikowany jest w omawianej
gazetce takowym właśnie jest. Przeróbką tego,
którego nie chciało się zrealizować w kończącej się
właśnie kadencji. Innym elementem uderzającym po
oczach przeglądających gazetę są wspólne fotografie
z osobami z pierwszych stron gazet i nie ma
najmniejszego znaczenia gdzie nieopatrznie udało
podstawić się własną głowę. Zdjęcie z taką postacią
to zawsze coś i jak trzeba to i w tapetę zmienić się
można albo i jeszcze w co innego. Nie pomoże to
jednak zamazać prawdziwego autoportretu wynikającego
z jakości wielu artykułów w gazecie, której
bliżej do bruku niż do rąk czytelnika. Jeżeli dziś
policka Platforma znaczy tyle samo co gazeta jej
produkcji to my takiej Platformie mówimy dziękuję a
Gryfowi gratulujemy doboru sojusznika. Tak trzymać
panie Diakun.
|